Drzewo

0%

Lepkie
ze wszystkich stron ocieka spojrzeniami
pustymi, obojętnymi i nie skierowanymi na nie wysyłanymi
z okien autobusów z ulicy chodnika okien
po co stoi jeszcze po co w ogóle stanęło tutaj
samotnie ponuro wznosi ku niebu rozcapierzone ramiona
prosząc o deszcz pokarm jest głodne i nie miało nic w ustach
od miesiąca
każdy może je opluć skopać pociąć moczem
psim jest oblane doszczętnie przesiąknięte zapachem
ulicy przy której jest na wolności uwięzione już chyba
na zawsze
nic mu nie pozostało musi być obojętne niby
nieżywe więc nic już nie mówi kiedy przechodzą ludzie już
nie szepcze już tylko
się modli wiecznie się modli w każdej sekundzie do swojego
boga i klęczy choć przecież stoi może jedynie się modlić drzewo

dla ozdoby