Ile jest Jezusa w Jezusie?

0%

Dlaczego Jezus może być naturalnym sojusznikiem wszystkich dzieci, które zamiast szkoły wybierają strajk klimatyczny? O Jezusie historycznym i o wczesnym chrześcijaństwie jako kontrkulturze opowiada Tomaszowi Stawiszyńskiemu teolożka i historyczka Helen K. Bond.

Rambo w zadumie

0%

Czy lekarstwem na rozpad świata może być zdziwienie?
 
Michael Burnett, pełen dobrych chęci amerykański misjonarz i lekarz, próbuje dosłownie wszystkich możliwych środków perswazji. Prosi, naciska, apeluje, rozkazuje. I nic.

Rambo jest jednak nieprzejednany. Wprawdzie dysponuje odpowiednią łodzią i zna rzekę co najmniej równie dobrze jak trajektorię swojego prawego sierpowego, ale odpowiada jasno i klarownie:

„Nie ma mowy, nie zabiorę was do Birmy, to zbyt niebezpieczne”.

Lek na deficyt rozumu

0%

Jak żyć? Powinniśmy kierować się tutaj sprawiedliwością i rozumem, a nie emocjami. Do jakiego stopnia nam to się udaje? 
 Oczywiście, że się bardzo często nie udaje. Jednak już sama okoliczność, że potrafimy to stwierdzić, oznacza, że dysponujemy środkami, żeby się poprawić– mówi Tomaszowi Stawiszyńskiemu Paul Bloom, kanadyjski psycholog z Yale, który właśnie zbulwersował opinię publiczną książką Przeciw empatii.

Smutek nie jest chorobą – rozmowa z Allanem Horwitzem

0%

Zaczęło się od tego, że był overbooking i poleciałem do Nowego Jorku we wtorek, a nie w poniedziałek. Nie kłóciłem się specjalnie z przedstawicielami PLL LOT, bo na rozmowę z Allanem Horwitzem, na którą czekałem od lat – to jeden z moich intelektualnych idoli, jego książki The Loss of SadnessWhat is normal? albo Creating Mental Illness pochłaniałem z wypiekami na twarzy – byłem umówiony dopiero w środę. Wysłałem więc e-mail do hotelu z informacją, że z powodów losowych przylecę dzień później, i spokojnie wróciłem do domu.

Kiedy jednak nazajutrz, po trzygodzinnej (z powodu gigantycznych, nawet jak na Nowy Jork, korków) podróży z lotniska JFK na Manhattan, do hotelu w końcu dojechałem – w stanie zaawansowanego jet lagu i ogólnego zmęczenia – okazało się, że mój e-mail nie dotarł, a rezerwację anulowano. „Nie mamy pańskiego pokoju i co pan nam zrobi?” – mniej więcej coś takiego powiedział mi wyjątkowo niesympatyczny recepcjonista

Grząskie fundamenty

0%

Niezależnie od tego, jak twarde będą fundamenty, na których zbudujemy swoje życie – a za fundamenty mogą służyć na przykład tożsamość religijna, gromadzone latami pieniądze, zestaw przekonań albo wartości, taka czy inna misja albo powołanie i tak dalej, i tak dalej, długo by jeszcze można wyliczać sprawy, z których potrafimy uczynić oś naszej egzystencji – otóż, niezależnie od tego, jak nienaruszalne i potężne będą to fundamenty, prędzej czy później i tak, mówiąc słowami klasyka, rozpłyną się w powietrzu.

Wojna jako lustro

0%

Inwazja Turcji na terytoria syryjskie zamieszkiwane przez Kurdów trwa.

Egzekucje, mordowanie cywilów, przemoc, śmierć – o tym wszystkim nieustannie donoszą media.

Te komunikaty giną jednak – takie są realia – w zalewie innych informacji.

I w codziennych zmaganiach z rzeczywistością podejmowanych przez miliony ludzi tam, gdzie nie ma okrutnej wojny, ale jest nieustanna niepewność o zatrudnienie, mieszkanie czy jedzenie. Albo w codziennych beztroskich przyjemnościach – tam, gdzie królują komfort, poczucie bezpieczeństwa, pieniądze i zaspokojone potrzeby.

Oklaski po lądowaniu. Apologia

0%

Uchodzą za obciach. Traktowane bywają z wyższością. Kwitowane ironicznym uśmiechem.

Wbrew utartemu przekonaniu – nie są wcale polskim wynalazkiem. Pierwszą znaną wzmiankę o nich datuje się na 1948 rok. W czasopiśmie „Cincinnati Enquirer” ukazał się wówczas tekst opisujący awarię silników podczas jednego z lotów American Airlines. Kiedy pilotowi udało się wreszcie bezpiecznie posadzić samolot na ziemi, w kabinie pasażerskiej rozległy się… rzęsiste oklaski.

Musisz zmienić swoje życie

0%

Ja i ty boimy się o naszą kruchą naturę i na rozmaite sposoby dążymy do osiągnięcia tężyzny koniecznej do przetrwania. Potrzeba przemiany, uodpornienia na niebezpieczeństwa, jakie przynosi życie, łączy nas wszystkich, bez wyjątku.

Podczas gdy rozmaici znani filozofowie rozprawiali w mediach o nader abstrakcyjnych sprawach, a roz­maici znani psycholodzy zajmowali się w tym samym czasie opowiadaniem o tym, co wynika z najnowszych neurona­ukowych badań, pewien cokolwiek zbyt pewny siebie jegomość wystąpił z przekazem, który natychmiast okazał się nieprawdopodobnym hitem.

Pogadajmy trochę o śmierci

0%

Uświadomienie sobie kruchości i zmienności rzeczy pozwala nam je głębiej doceniać, poczuć ich cudowność, wdzięczność za to, co nas spotyka” – mówi nauczyciel buddyzmu Frank Ostaseski, który od lat pomaga innym umierać.

Spodziewałem się rozmowy z posągiem. Doskonale opanowanym, promiennie uśmiechniętym, odpornym na fundamentalne niedogodności związane z faktem istnienia: skończoność, nietrwałość, śmiertelność. Z kimś, kto do tych wszystkich dramatycznych spraw – na co dzień wprawiających nas w przerażenie i rozpacz – podchodzi z absolutnym spokojem, bo wszystko już dawno przemyślał i przepracował. Tak sobie Franka Ostaseskiego wyobrażałem na podstawie różnych wywiadów, wypowiedzi i tekstów, na które natrafiałem w sieci. No i oczywiście na podstawie jego biografii.

Superbakteria na wolnym rynku

0%

Wiele wskazuje na to, że nawet jeśli zdołamy jakimś cudem przetrwać katastrofę klimatyczną, dzieła zniszczenia ludzkiej cywilizacji dokończą superbakterie, czyli organizmy odporne na wszelkie znane antybiotyki.

Już w 2013 roku o zagrożeniu epidemiologicznym związanym z tego rodzaju infekcjami alarmował „The Lancet”.

Dziś prognozy wyglądają jeszcze bardziej dramatycznie.

Filozofia: młot na dogmatyzmy

0%

Dlaczego od bez mała 30 lat nie udało się wpisać filozofii na listę obowiązkowych przedmiotów szkolnych?

W czyim to jest interesie: żeby filozofii w szkołach nie było?

Pokuśmy się o małą teorię spiskową. Jest to z pewnością w interesie tych, którym zależy na jednomyślności.

Belka w oku

0%

Za każdym idzie jego cień, a im mniej jest zespolony ze świadomością, tym jest ciemniejszy i większy” – pisał Carl Gustav Jung z właściwą sobie tendencją do formułowania enigmatycznych, a zarazem literacko efektownych fraz.

Za tą frazą stoi jednak całkiem solidna teoria czy raczej zbiór luźno powiązanych ze sobą refleksji – co u autora Aionu akurat nie powinno dziwić, nie miał on wszak ambicji budowania spójnego systemu myślowego. Refleksji rozbudowywanych i pogłębianych przez kilkadziesiąt lat. Problem zła – w wymiarze psychologicznym i moralnym, indywidualnym i zbiorowym – fascynował bowiem Junga od dzieciństwa (jeśli wierzyć jego baśniowej „autobiografii”, w której mit przeplata się z rzeczywistością w sposób właściwie niezauważalny).

Milczenie wszechświata

0%

Naukowcy pracujący przy projekcie o nazwie Breakthrough Listen ogłosili właśnie, że wszechświat milczy. Najnowocześniejsze radioteleskopy wycelowane w bezmiar rozciągający się ponad naszymi głowami nawet nie drgną. Od trzech lat nie odebrały najmniejszego sygnału świadczącego, że gdzieś tam może istnieć jakiekolwiek życie. Przynajmniej w obszarze 160 lat świetlnych od Ziemi, obejmującym 1327 gwiazd.

Ten projekt jest stosunkowo młody, ale od 1959 roku działa inicjatywa SETI, w ramach której prowadzi się regularny nasłuch sygnałów radiowych z kosmosu.

I znowu: nic, zupełna cisza, od czasu do czasu tylko jakieś zagadkowe iskrzenie, którego źródła zawsze okazują się ziemskie.

Możemy sobie nie poradzić

0%

Ten cytat z Jamesa Hillmana mogę czytać w nieskończoność.

„Albowiem każdy z nas jest na swój sposób specyficzny i osobliwy; mamy różne symptomy; coś nam się nie udaje i nie możemy zrozumieć, dlaczego zrobiliśmy coś niewłaściwie, a nawet gdzie i kiedy, mimo wielkich nadziei i dobrych intencji. Nie jesteśmy w stanie doprowadzić spraw do porządku, zrozumieć, co właściwie się dzieje, nie jesteśmy też rozumiani przez tych, którzy próbują, i którym się udaje. Nasz umysł, uczucia, wola i zachowanie odbiegają od normy. Nasze wglądy nie mają żadnej wartości lub też w ogóle się nie pojawiają. Nasze uczucia zanikają i pojawia się apatia; niepokoimy się i jednocześnie nie troszczymy się o to. Stajemy się źródłem sączącej się z nas destrukcji; nie potrafimy naprawić nadszarpniętego zaufania, zawiedzionej nadziei, złamanego serca w miłości. Studia nad życiem i troska o duszę oznaczają przede wszystkim dłuższe spotkanie z tym, co jest złamane i co boli – to znaczy z psychopatologią.

Między wierszami każdej biografii oraz w zmarszczkach wyrzeźbionych na każdej twarzy możemy wyczytać walkę z alkoholem, zmagania z doprowadzającą do samobójstwa rozpaczą, z przerażającym lękiem, z pożądliwymi seksualnymi obsesjami, okrucieństwami brutalnej fizycznej konfrontacji, tajemnymi halucynacjami lub paranoicznym spirytualizmem. Starzenie się sprowadza ze sobą osamotnienie duszy, momenty ostrego psychicznego bólu oraz dręczące, uparcie powracające wspomnienia pojawiające się wraz z coraz większym osłabieniem pamięci. Świat nocy, w którym śnimy, pokazuje duszę rozszczepioną na antagonizmy; noc w noc jesteśmy lękliwi, agresywni, winni i nieudolni. Takie są właśnie realia”*.

O czym Hillman tu mówi?

Ucieczka w apokalipsę

0%

Dlaczego zamiast przejmować się tym, co dzieje się tu i teraz, wypatrujemy na horyzoncie globalnej katastrofy? I czemu więcej mówi to o nas samych niż o stanie wszechświata?

To może być luksusowo wy­posażony schron, przed laty użytkowany przez amerykańską armię, położony gdzieś na bezdrożach stanu Indiana. Jeśli porządnie dociśniesz pedał gazu, z dowolnej lokalizacji na Środkowym Zachodzie albo Wschodnim Wybrzeżu dojedziesz tam mniej więcej w ciągu 24 godzin. 

Opętani opętaniem

0%

Po kilkuset latach, konkretnie po raz pierwszy w tej skali od wielkiej wojny katolicyzmu z protestantyzmem, na scenę w imponującym stylu powraca diabeł. A wraz z nim – egzorcysta.

Kim tak naprawdę był Malachi Martin i jakie były jego relacje z księciem ciemności? Na to pytanie nie odpowiadają w pełni żadne źródła. Nawet angielskojęzyczna Wikipedia. Bez wątpienia powiedzieć można więc tylko tyle, że ów zmarły dokładnie 20 lat temu, pochodzący z Irlandii były jezuita (w 1964 r. ze ślubów ubóstwa i posłuszeństwa osobiście zwolnił go sam papież Paweł VI) to jedna z najbardziej tajemniczych postaci w najnowszej historii Kościoła katolickiego.

Emocjonalne iluzje

0%

Eva Illouz, słynna izraelska socjolożka, objaśnia Tomaszowi Stawiszyńskiemu, jak kultura i życie społeczne organizują… nasze życie uczuciowe. I jaką rolę odgrywa w tym wszystkim kapitalizm.

Pod koniec marca w Paryżu panuje już pełnoprawna wiosna. Nad brzegiem Sekwany pyszni się w całej okazałości katedra Notre Dame, wciąż nieświadoma, że za niecały miesiąc przydarzy się jej tragiczny wypadek. Słońce rozświetla ulice i parki; wino płynie strumieniami; na ławkach i przy kawiarnianych stolikach do późnej nocy tłoczą się turyści; po urokliwych uliczkach dalekim echem niosą się ich rozmowy i śmiechy.

Wybór i wartości

0%

Jakiś czas temu pisałem  o arcyciekawym eksperymencie przeprowadzonym w Kanadzie w latach 70. Wynikało z niego – najkrócej rzecz ujmując – że częstotliwość występowania w społeczeństwie zjawisk określanych powszechnie mianem chorób czy zaburzeń psychicznych ściśle wiąże się z panującymi w nim warunkami społeczno-ekonomicznymi.

„Mnich” w instytucji totalnej

0%

W niektórych reakcjach na Mnicha, debiutancką powieść Tadeusza Bartosia, znanego filozofa, publicysty i byłego zakonnika (co w tym kontekście istotne), jeden wątek powraca jak mantra. A mianowicie, wątpliwość, czy aby na pewno mamy tu do czynienia z powieścią, czy może raczej z esejem albo filozoficznymi rozważaniami dla niepoznaki ubranymi w formę fabularną.